Jeśli jesteś właścicielem hotelu, motelu, pensjonatu, schroniska, gospodarstwa agroturystycznego, wynajmujesz pokoje gościnne, noclegi, kwatery prywatne możesz w kilka minut zamieścic ogłoszenie lub baner reklamowy. W ogłoszeniu możesz zamieścic: zdjęcie, adres, dane kontaktowe, cenę, itd. Masz możliwośc dotarcia do większego grona ludzi pragnących odwiedzic Twoje okolice.
Zapraszamy do zamieszczania ofert z całego kraju.
Budowa zapory w Solinie.
40 lat temu, w 1968 r., oddano do użytku zaporę wodną w Solinie. Tama utworzyła jednocześnie największe sztuczne jezioro w Polsce.
Uroczystości jubileuszu 40-lecia zapory i Zalewu Solińskiego odbyły się wczoraj w Solinie-Jaworze. Żeby jedno z najsłynniejszych polskich jezior mogło powstać, musiano wysiedlić mieszkańców Soliny, Teleśnicy Sannej, Horodka, Chrewtu, Sokolego, dużej części Wołkowyi, a także paru przysiółków.
Wielu z nich trafiło m.in. do Równi koło Ustrzyk Dolnych, do Łobozewa, i do Postołowa koło Leska.
Wcześniej zburzono domy i stodoły, w Wołkowyi wysadzono w powietrze kościół wraz z wyposażeniem, w Solinie zrównano z ziemią drewnianą cerkiew. Ekshumowano cmentarze, ale tak niedbale, że ludzkie kości jeszcze do dziś wymywa woda z okalających jezioro skarp.
Trud tysięcy rąk
Przy budowie betonowego kolosa pracowały tysiące ludzi. Robotom przyglądał się m.in. znany pisarz Kazimierz Orłoś, który był radcą prawnym w dyrekcji wykonawcy, oraz wybitny historyk Paweł Jasienica, który właśnie w Solinie w latach 1964-65 pisał "Rzeczpospolitą obojga narodów”.
Największą w Polsce zaporę budowano osiem lat. Ma 664 m długości i 82 m wysokości. W wyniku przegrodzenia Solinki i Sanu powstał zbiornik o pojemności 474 mln m sześc., powierzchni 22 km kw. i spiętrzeniu do 60 m.
Długość zalewu w dolinie Sanu wynosi 27 km, a w dolinie Solinki - 14 km. Linia brzegowa to aż 150 km. Przy zaporze stanęła elektrownia wodna o mocy 136 MW. Po modernizacji jej moc zwiększyła się do 200 MW.
Betonowa atrakcja
Dziś jezioro i zapora są największymi atrakcjami turystycznymi Bieszczadów. Tylko w tym roku jej wnętrze zwiedziło 30 tys. osób.
Lescy policjanci zostali powiadomieni, że nad jeziorem solińskim zagubiony turysta potrzebuje pomocy. Z uwagi na panujące trudne warunki pogodowe do poszukiwań zaczęli przygotowywać się również bieszczadzcy goprowcy. Okazało się, że alarm był fałszywy, a sprawcy poniosą jego konsekwencje.
Wczoraj lescy policjanci dwukrotnie interweniowali wobec osób, którym groziła śmierć z wychłodzenia. Oba zdarzenia miały miejsce w Uhercach Mineralnych. W pierwszym przypadku jeden z mieszkańców tej miejscowości zauważył leżącego na śniegu człowieka. Kilka godzin później z prośbą o pomoc zatelefonował na Policję mężczyzna zaniepokojony losem swojego sąsiada. W obu przypadkach mężczyźni na czas otrzymali niezbędną pomoc.